Grażyna Wachnik

Krzyż na Ignacówce

Krzyż na Ignacówce

Drewniany, przydrożny krzyż

Ignacówka to niewielka wioska położona w gminie Warka. W zachodniej części tej miejscowości w pobliżu pól michałowskich i brankowskich gospodarzy znajduje się stary drewniany krzyż. Ma wysokość około 5 metrów. Obok krzyża rosną trzy, stare dwudziestometrowe modrzewie, którym właściciel przyległej działki usunął część gałęzi oraz jednemu z nich piłą spalinową podciął pień. Drewniany krzyż stoi na niewielkim wzniesieniu, przy skrzyżowaniu polnych dróg. Jedna z nich prowadzi do pobliskiego lasu, a druga do miejscowości Sielce.

Krzyż na Ignacówce wzniesiony został prawdopodobnie 100 lat temu na gruntach należących do dziedzica Jarosława Dal Trozzo. Był on bardzo zamożnym człowiekiem i zapalonym myśliwym. Przed II wojną światową michałowski dziedzic urządzał w lesie nieopodal Ignacówki polowania i toki cietrzewi, na które zapraszał właścicieli okolicznych majątków ziemskich. Jarosław Dal Trozzo w pobliżu michałowskiego lasu przy drodze prowadzącej do dworskiej owczarni postanowił zbudować krzyż, który stał mu się szczególnie bliski, gdy zachorował na płuca. Podobno sam dziedzic wybrał w pobliskim lesie odpowiednie drzewo. Miejscowy cieśla uciął je i wykonał krzyż. Przy nim dziedzic posadził 3 modrzewie. Podobne rosły w pobliżu pałacu dziedzica w Michałowie.

Przy budowie krzyża pracowali ponoć bracia – Stanisław i Jan Solecki, którzy wraz z rodzinami mieszkali w murowanym czworaku na Ignacówce. Mężczyźni zatrudnieni byli w dworskiej owczarni. Część budynku przetrwała do dziś. Bracia Soleccy mieli pod opieką sześćset owiec rasy negret. Wypasali je na okolicznych ugorach oraz w pobliskim lesie. Owieczki karmili również grochowiną. Folwark był ogrodzony i posiadał dwie żelazne bramy. Jarosław Dal Trozzo kochał owce, ale pod koniec życia rzadziej zaglądał do owczarni na Ignacówce. Dziedzic zachorował na płuca i często jeździł na kuracje do słonecznej Italii. Bracia Soleccy, kiedy w oddali zauważyli jego bryczkę szybko otwierali bramę. Jeden z budowniczych krzyża pan Stanisław Solecki był miejscowym muzykantem i grywał na wiejskich potańcówkach i weselach.

Z drewnianym krzyżem na Ignacówce związanych jest kilka historii. Jedna z mieszkanek wsi opowiedziała mi dzieje swojej prababci. Dawno temu w michałowskim lesie pracował młody leśniczy. Pochodził z niezamożnej rodziny. Chodził po lesie i pilnował, aby chłopi nie kradli drewna. W folwarku na Ignacówce pracowała młoda służąca, która zakochała się w dworskim leśniczym. Poznała go podczas zbierania grzybów. Rodzice panny odradzali jej ten związek, ponieważ w czworakach mówiono o nim, ze jest złym człowiekiem i spotyka się również z młodymi mężatkami. Dziewczyna uwierzyła leśniczemu, który przyrzekał, że kocha tylko ją. Spotykali się w pobliskim lesie. Zaszła z nim w ciążę, ale on nie chciał się nią ożenić. Po kilku miesiącach urodziła martwe dziecko. Pochowano je nocą koło krzyża. Rodzice nieszczęśliwej służącej umieścili w tym miejscu ogromny kamień.

Na początku XXI wieku drewniany krzyż na Ignacówce przewrócił się. Córka Stanisława Soleckiego, która na stałe mieszka w Warszawie, a na wsi spędza wakacje postanowiła go naprawić. W czerwcu 2006 roku krzyż postawiono i zabetonowano. Taka data jest wyryta w kamieniu. Na krzyżu umieszczono rzeźbę ukrzyżowanego Jezusa. Córka Stanisława Soleckiego przychodzi tu i stawia znicze oraz kwiaty.