Grażyna Wachnik

Kapliczka w Stołcznie

Kapliczka w Stołcznie

Kapliczka wśród pomorskich lasów

W miejscowości Stołczno, w odległości kilkunastu kilometrów od średniowiecznego krzyżackiego zamku w Człuchowie, wśród przepięknych pomorskich lasów i malowniczych jezior znajduje się kapliczka Matki Boskiej. Położona jest w centrum wsi przy utwardzonej, wiejskiej drodze. Figura została wzniesiona w 1953 roku w miejscu, gdzie wcześniej rósł ogromny, spróchniały stary dąb. Na przydrożnym ponad stuletnim drzewie wisiała nieduża, zniszczona skrzyneczka z niewielkim obrazkiem Matki Boskiej.

Kapliczka w Stołcznie została wybudowana na posesji wdowy Marianny Mróz, mimo sprzeciwu władz gminnych. Rezolutna kobieta przybyła na Ziemie Odzyskane koleją wraz z jedenaściorgiem dzieci z okolic miasteczka Piaski na Lubelszczyźnie. Rodzina Mróz wśród mieszkańców Stołczna wyróżniała się śpiewnym, wschodnim akcentem. Podobnie, jak inni przybyła na Ziemie Odzyskane z niewielkim dobytkiem oraz swoimi zwyczajami i obrzędami. Po przyjeździe otrzymała przydział na zamieszkanie w opuszczonych, starych, poniemieckich budynkach wzniesionych z czerwonej cegły w II połowie XIX wieku.

Początkowo przybysze nie należeli do żadnej parafii, ponieważ na Ziemiach Odzyskanych nie było jeszcze organizacji kościelnej. Postanowili zbudować kapliczkę i modlić się przy niej. Z własnych środków zakupili materiały niezbędne do jej budowy oraz figurę Maryi. Kapliczkę Matki Bożej w miejscowości Stołczno wybudował murarz – Józef Kuczapski. Pomogli mu mieszkańcy wsi. Fundatorami kapliczki były rodziny: Miszczuk, Maik, Mróz i Wachnik, które przybyły do Stołczna z różnych stron kraju. Mimo tego bardzo się ze sobą zaprzyjaźniły oraz pomagały sobie w pracach polowych.

W miesiącu maju większość mieszkańców wsi Stołczno gromadziła się przy wzniesionej przez siebie figurze. Śpiewali pieśni, jak w swoich rodzinnych stronach. Kapliczka w Stołcznie położona jest w środku wsi nieopodal zabytkowego parku i pałacu z XIX wieku oraz olbrzymiego, przedwojennego ronda wewnątrz, którego jest boisko do piłki nożnej. Obok kapliczki w Stołcznie znajdowała się żelazna brama i furtka. Prowadziła ona do poniemieckiego, wiejskiego cmentarza z pomnikami z lastryka z XIX wieku. Na Pomorzu cmentarze były w każdej wsi.

Kapliczka przydrożna w Człuchowie zbudowana została z czerwonej cegły, a następnie otynkowana. Składa się z masywnej podstawy, na której umieszczony jest prostopadłościenny cokół, w którym od frontu znajduje się prostokątna oszklona nisza. W jej wnętrzu umieszczona jest słabo widoczna z drogi figurka Matki Boskiej. Gdy podejdziemy bardzo blisko ujrzymy Maryję ubraną w białą szatę i błękitny welon. Matka Boska ma złożone do modlitwy dłonie. Kapliczka w Stołcznie pokryta jest dwuspadowym blaszanym daszkiem, na którym znajduje się dość duży metalowy krzyż. Kilkanaście lat temu figurka została wyremontowana. Pracami kierował lubiany przez wszystkich miejscowy sołtys –Jerzy Maik. Ścianki betonowej podstawy pokryte zostały terakotą. Odnowiono również cokół i pomalowano go na żółty kolor. Kapliczkę w Stołcznie ogrodzono betonowymi elementami i utwardzono jej otoczenie. Posadzono tuje. Kapliczkę zdobią również żywe kwiaty, które rosną w pięknych, stylowych donicach. Często można spotkać tu jedną z młodych mieszkanek wsi, która opiekuje się roślinami ozdobnymi.

Życie mieszkańców Stołczna – fundatorów miejscowej kapliczki po przyjeździe na Ziemie Odzyskane było bardzo trudne. Jednym z nich był Antoni Wachnik. Pochodził z położonej w odległości 500 km wsi Boska Wola nad Pilicą. W 1945 r. po jego zabudowaniach pozostała tylko studnia i stara piwnica. Postanowił wraz rodziną wyjechać na Ziemie Odzyskane. Władze przydzieliły mu gospodarstwo w Człuchowie, ale Antek Wachnik zrezygnował ponieważ, była tam Niemka z pięciorgiem dzieci. Zamieszkał z żoną z ośmiorgiem dzieci w opuszczonych zabudowaniach na końcu wsi Stołczno. Do tej miejscowości czasem przyjeżdżali gminni urzędnicy z milicją i zabierali chłopom zboże i ziemniaki. Mieszkańcy Stołczna część płodów rolnych ukrywali w stodołach pod słomą, piwnicach albo w domach. Czasem milicji udawało się je odnaleźć. Chłopów ze Stołczna odwożono do aresztu na Pietruszkowej w Człuchowie. Po wojnie Amerykańska fundacja UNRRA przekazała mieszkańcom wsi mustangi. Początkowo te dzikie zwierzęta nie pozwalały zaprząc się do pługa. Ogier potrafił przegryźć grube postronki i uciec do lasu. Wachnik i jego sąsiedzi przygotowali pułapkę w postaci ogrodzenia z żerdzi. Inteligentne zwierzę prześlizgnęło się pod tyczkami. Gospodarze postanowili go schwytać na zamarzniętym jeziorze, ale uciekł po lodzie na czubkach kopyt. W końcu udało się im zaprząc mustanga do skibowca i przyzwyczaić do pracy w polu.

Mieszkańcom Stołczna udawało się pokonać trudności dzięki temu, że wspierali się nawzajem i byli wierni tradycyjnym wartościom. Po kilku latach potomkowie fundatorów kapliczki w Stołcznie rozjechali się po całym kraju, ale rodzinna miejscowość i przydrożna kapliczka Matki Boskiej pozostały w ich pamięci i są im bliskie. Odwiedzają to przepiękne miejsce najczęściej podczas wakacyjnych wycieczek. Są tu gościnnie przyjmowani. Ci co tu pozostali podobnie, jak ich dziadkowie troszczą się o kapliczkę w Stołcznie i w mniejszym gronie kultywują tradycję nabożeństw majowych.

Podziel się z innymi