Grażyna Wachnik

Kapliczka na Winiarach

Kapliczka na Winiarach

Kapliczka w parku Pułaskich

Jednym z najbardziej tajemniczych i intrygujących miejsc w Warce jest park na Winiarach. Otacza on Muzeum imienia Kazimierza Pułaskiego. W niżej położonej części parku na zboczu skarpy stoi kapliczka Matki Boskiej. Prowadzą do niej strome schody. Kapliczka wzniesiona została z czerwonej cegły. Do jej budowy użyto zaprawy wapienno-piaskowej. Kapliczka pochodzi z XVIII albo XIX wieku. Dokładna data jej powstania nie jest znana. Jej fundatorem był prawdopodobnie właściciel miejscowego majątku, który chcąc wyrazić swój ból po stracie ukochanego dziecka nakazał wybudować kapliczkę. Inni twierdzą, że powodem jej wzniesienia była uzdrawiająca moc wypływającego przy zboczu skarpy cudownego źródełka.

Kiedyś z miejsca, w którym położona jest kapliczka można było zachwycać się płynącą w dole Pilicą, łąkami po obu stronach rzeki oraz odwiecznymi borami w Puszczy Stromieckiej. W czasach królowej Bony w miejscu, gdzie stoi kapliczka rosła winna latorośl. Druga żona Zygmunta Starego założyła tu winnicę. Figura Matka Boskiej położona jest w pobliżu uczęszczanego szlaku turystycznego. Od głównej ścieżki prowadzą do niej dość strome schody. Maryja stoi na kamiennym postumencie wykonanym z kamieni zebranych na okolicznych polach. Znajdują się one również po bokach kapliczki i tworzą gołoborze. Maryja ubrana jest w jasną szatę i niebieski długi welon. Jej ręce są złożone do modlitwy. Z przodu do sukni przypięta jest duża niebieska wstążka. Na lewej ręce Maryi zawieszony jest różaniec. Gdy dokładnie się jej przyjrzymy dostrzeżemy, że Matka Boska ma twarz młodej, pięknej dziewczyny. Skierowana jest ona ku górze i widać na niej delikatny uśmiech.

Jedna z miejscowych legend głosi, że dawno temu za figurą Matki Boskiej znajdowało się wejście do starego, podziemnego tunelu, który prowadził do starej Warki. Podobno można było nim dotrzeć nawet do zamku w Czersku. W dawnych czasach dość często budowano podziemne lochy. Tunele prawdopodobnie wznieśli dawni właściciele pałacu na Winiarach na wypadek zagrożenia. Były wybawieniem dla obrońców, gdy już inne sposoby zawiodły i trzeba było ratować się ucieczką. Zdarzało się, że podczas oblężenia tunelami dostarczano obrońcom żywność. Podobno z podziemnych przejść w Warce na Winiarach korzystali również mazowieccy książęta. Czasami z obawy o własne życie pragnęli zachować w tajemnicy swoją obecność w miejscowym zamku. Młodzi książęta woleli bez rozgłosu polować w nadpilicznych lasach. Tradycja głosi, że do lochów na Winiarach było dwa wejścia. Jedno mieściło się w podziemiach pałacu w pobliżu szwedzkiej reduty i było zalane wodą. Drugie położone było, jak już wspomniałam, przy zboczu skarpy we wnęcę znajdującej się za figurą Matki Bożej.

Podobno w 1656 roku żołnierze szwedzcy po przegranej z Czarneckim bitwie ukryli się w lochach. Waleczny hetman, który w dniu 7 kwietnia wspólnie z Lubomirskim pokonał Szwedów i którego pomnik znajduje się dziś na wareckim rynku, nie miał zamiaru szukać swoich wrogów w ciemnych podziemnych korytarzach. Po zwycięskiej bitwie Czarniecki kazał zasypać lochy i pogrzebać żywcem swoich nieprzyjaciół. Z dawnych opowieści wynika również, że Szwedzi weszli do podziemi chcąc ukryć pod ziemią duże ilości złota i drogich kamieni. Wielu wareckich śmiałków ryzykowało życiem, aby znaleźć ukryty przez Szwedów skarb. Nikomu to się nie udało. Pewnego razu zdecydował się na ten krok jeden mieszkańców Winiar o imieniu Ignacy. Miał na utrzymaniu żonę i gromadkę dzieci, ale potrafił w jedno popołudnie w miejscowej, żydowskiej karczmie przepić wszystkie zarobione w winnicy pieniądze. Na piciu i hulankach spędził również wieczór przed wejściem do wareckich lochów. Wypił ostatnia kolejkę i poszedł do kapliczki Matki Boskiej, gdzie spotkał żołnierza szwedzkiego ubranego w czarny kapelusz z szerokim rondem. Na jego widok Ignacy przeżegnał się, żeby się upewnić, że nie jest on złym duchem i nie pochodzi z piekła. Okazało się, że nieznajomy jest żołnierzem Karola Gustawa, który starym korytarzem przywędrował z Czerska do Warki. Szwedzki wojak opowiedział Ignacemu o skarbach zagrabionych Polakom za czasów króla Jana Kazimierza i o tym, że Szwedzi zasypani w starym lochu wrócą do Skandynawii wówczas, kiedy zwrócą chociaż ich część. Żołnierz obiecał, że pozwoli wziąć Ignacemu tyle złota ile zdoła udźwignąć. Jednak postawił jeden warunek, nie wolno mu było otwierać przed świtem worka ze złotem i drogimi kamieniami. Zniecierpliwiony Ignacy odsunął starą figurę, za którą znajdowało się stare wejście do podziemi i wszedł do lochów po obiecane skarby. Zabrał ich tyle ile zdołał udźwignąć. Następnie zarzucił na plecy worek ze złotem i wyszedł z lochu. W pobliżu kapliczki odpoczął chwilę i ruszył w stronę miejscowego dworu. Zmęczony oparł się o ścianę winiarskiego pałacu i zasnął. Obudził się rano, ale wpadł w rozpacz, kiedy zobaczył, że jego skarb zamienił się w polne kamienie. Po chwili Ignacy uświadomił sobie, że wszystko co zdarzyło się wczorajszej nocy było snem. Poprosił swojego sąsiada Wojciecha, aby pomógł mu zamurować wejście do lochu i dla Matki Bożej zbudować z kamieni wnękę. Od tej pory nikt z mieszkańców nie wchodził już do już lochów. Nie słychać było również, aby ktoś widywał w parku w pobliżu kapliczki duchy szwedzkich żołnierzy. Ignacy po powrocie do domu obiecał rodzinie, że już nigdy więcej nie będzie przepijał zarobku w żydowskiej karczmie. Po pewnym czasie jego żona powiedziała swoim dzieciom, że zdarzył się cud. Ich ojciec – największy w okolicy pijak i hulaka regularnie przynosił i oddawał jej ciężko zarobione w winnicy pieniądze.

Inna okoliczna legenda mówi że kiedyś z wnętrza groty w której stoi figura Matki Boskiej wydobywały się trujące opary, które uśmiercały pasące się na nadpilicznych łąkach konie i krowy. Miejscowi rolnicy nie mieli innego wyjścia i byli zmuszeni zamurować wejście do lochów. Mieszkańcy okolicznych wiosek pozostawili tylko niewielką wnękę. Uratowali w ten sposób swój inwentarz.

Inna legenda głosi, że w dawnych czasach w pałacu na Winiarach wraz z rodziną mieszkał szlachcic, którego imienia i nazwiska nikt nie pamięta. Jego córka uwielbiała jazdę konną po nadpilickich łąkach. Pewnego razu galopowała w pobliżu skarpy, ale w pewnym momencie utraciła kontrolę nad klaczą i zwierze osunęło się wraz z dziewczyną w przepaść. Córka miejscowego dziedzica zginęła na miejscu. Jej zrozpaczony ojciec przychodził nad skarpę i palił znicze. Aby upamiętnić to zdarzenie zakupił figurkę i ustawił na cokole w grocie w pobliżu miejsca, gdzie zginęła jego córka. Często przychodził do groty i modlił się do Matki Boskiej o siły do przezwyciężenia ogromnego bólu po stracie ukochanego dziecka. Kolejna legenda głosi, że w pobliżu skarpy wypływało na powierzchnię małe źródełko. Pewnego razu młodej dziewczynie Mariannie, która w pobliżu skarpy pasła bydło, w tym miejscu ukazała się Matka Boska i powiedziała, że kto z wiarą napije się wody z tego źródełka wyzdrowieje. Pasterka opowiedziała o tym niezwykłym zdarzeniu rodzinie i sąsiadom, ale jej nie wierzyli. Kilka dni później jedna z kobiet, która słyszała opowieść Marianny przyniosła tu ciężko chore dziecko, a następnie umyła i napoiła je w źródełku. Chłopczyk wyzdrowiał.

Woda z leczniczego źródełka pomagała także innym chorym. Do Winiar przybywali ludzie z odległych wsi i miast. Okoliczna ludność, aby podziękować Maryi za cudowne uzdrowienia postawiła nad źródełkiem figurę Matki Boskiej. Obecnie nie ma śladów po źródełku i nie wszyscy znają miejscowe podania. Często fakty mieszają się z legendami. Najlepiej przeszłość naszej okolicy znają najstarsze dęby z parku na Winiarach, niestety nie rozumiemy mowy szumiących drzew i niczego się od nich już nie dowiemy.