Grażyna Wachnik

Figura w Lechanicach

Figura Judy Tadeusza w Lechanicach

Figura Judy Tadeusza

W miejscowości Lechanice w gminie Warka w niewielkiej odległości od drogi wojewódzkiej nr 371 znajduje się zabytkowa kapliczka z figurą świętego Judy Tadeusza. Najwcześniejszą informację na temat wsi z 1240 r. zawiera Księga Czerska i pojawia się w niej słowo Lichanicze Nazwa miejscowości prawdopodobnie pochodzi od imienia Lichan, które nosił miejscowy rycerz. Jego następcy rodzina Lichańskich rządziła wsią i mieszkała w modrzewiowym dworze, w którym przebywał na uroczystym obiedzie w kwietniu 1656 roku hetman Czarniecki, po zwycięskiej bitwie pod Warką. W 1810r. wieś była podzielona miedzy dwóch braci: Mateusza i Adama Lichańskich.

Z dokumentów parafialnych wynika również, że w 1827r. 17-letnia Klementyna Kicińska z Lechanic poślubiła o 20 lat starszego dowódcę rakietników konnych z Warki. Za jej posag mąż zakupił 30- morgowy majątek ziemski koło Warki . Kicińscy z Lechanic byli znani w okolicy ze swojej patriotycznej postawy. Podczas powstania styczniowego pomagali oddziałom powstańczym przekazując im podwody, żywność i broń. Ostatnim przedwojennym właścicielem wsi był wybitny patriota i działacz ruchu narodowego Kazimierz Brzeziński, syn hrabianki Emilii Dal Trozzo z Michałowa. Podczas II wojny światowej istniał w Lechanicach odział AK, który ochraniał pole zrzutowe. Do 1956 roku we wsi mieścił się Urząd Gminy. Podczas okupacji jego pracownikiem był żołnierz AK – Kazimierz Duch. Na oczach wszystkich Gestapo wyprowadziło go z gminnego budynku w kajdankach i wysłało do obozu koncentracyjnego. Kapliczka z figurą świętego Judy Tadeusza w miejscowości Lechanice wzniesiona została prawdopodobnie z inicjatywy miejscowego dziedzica – Tadeusza Kicińskiego, który od 1840 r. był właścicielem majątku w Lechanicach. Natomiast jego patron i imiennik -święty Juda Tadeusz żył w czasach Jezusa i był jego bliskim krewnym oraz uczniem. Jeden z napisanych przez niego listów można znaleźć w Piśmie Świętym, dlatego jest często przedstawiany z księgą. Z tego wynika, że był wykształconym człowiekiem. Święty Juda Tadeusz zginął śmiercią męczeńską od uderzenia maczugą i pałką. Jest patronem beznadziejnych i trudnych do realizacji spraw.

Kapliczka w Lechanicach powstała w pierwszej połowie XIX wieku na gruntach dworskich w pobliżu domostwa Żyda Jankiela, który wraz z liczną rodziną mieszkał po drugiej stronie traktu Warka-Białobrzegi. Wyznaczała granicę miejscowego majątku . Kapliczka świętego Judy Tadeusza podobnie, jak większość okolicznych budowli sakralnych została wzniesiona z czerwonej cegły, a następnie otynkowana. Położona jest na niewielkim nasypie. Kapliczkę tworzą cztery wysokie, betonowe filary połączone odcinkowymi łukami. Pokryta jest czterospadowym, blaszanym daszkiem, który wieńczy niewielki krucyfiks. Wewnątrz kapliczki znajduje się duża, kamienna rzeźba świętego Judy Tadeusza, który stoi boso na niewielkim prostopadłościennym postumencie. W lewej ręce trzyma on księgę napisaną w języku hebrajskim, którą przyciska do serca, a w prawej maczugę. Te atrybuty potwierdzają, że patronem kapliczki w Lechanicach jest na pewno święty Juda Tadeusz. Figura położona jest w sadzie, wśród jabłoni. Jest trochę niewidoczna dla przejeżdżających. Właścicielem gruntu, na którym stoi figura jest pani Jolanta Nędzołek. Nieopodal kapliczki znajduje się posesja rodziny Kołomyjskich.

Z kapliczką związanych jest wiele okolicznych podań i legend. W dawnych czasach dziadkowie opowiadali wnukom historie, które sami usłyszeli w dzieciństwie. Podobno przed I wojną światową miejscowość Lechanice zamieszkiwało wielu Żydów. Z tego powodu mieszkańcy sąsiednich osad nazywali wieś Palestyną. Właściciel Lechanic chcąc nadać jej bardziej chrześcijański charakter postanowił na początku wsi wznieść kapliczkę z postacią jakiegoś wyjątkowego świętego. Wybrał swojego imiennika, jednego z apostołów oraz męczennika – Judę Tadeusza. Rozkazał miejscowemu budowniczemu wznieść kapliczkę i umieścił w niej rzeźbę świętego, która od początku nie przypadła do gustu mieszkańcom. Nie przypominała żadnej z figur w pobliskich wioskach nad Pilicą. One miały za swoich patronów Pana Jezusa, Matkę Boską albo św. Jana. Większość okolicznych mieszkańców twierdziła, że postać z lechanickiej kapliczki to nie chrześcijański święty tylko jakiś poganin albo uczony Żyd. Z tego powodu nikt w okolicy oprócz dziedzica i jego rodziny nie modlił się pod figurą i nie okazywał jej należytej czci. Nigdy nie śpiewano również przed kapliczką „majówek”.

Figura we wschodniej części Lechanic była przez długie lata przedmiotem drwin okolicznych mieszkańców. W letnie wieczory okoliczna młodzież urządzała przed nią potańcówki i śpiewała sprośne piosenki. Pewnego razu w andrzejkową noc jeden z okolicznych muzykantów o imieniu Walenty, który za kilka kubków gorzałki grał na fujarce w karczmie w Grzegorzewicach, zasnął na drewnianej ławie w przydrożnej oberży. Żyd Mosiek Abramowicz, którego karczma stała nieopodal szwedzkiej kapliczki obudził go i wysłał do domu. Podchmielony wiejski muzyk zatrzymał się przed pokrytą szronem lechanicką figurą i wyjął flet z kieszeni. Następnie zaczął dla rozgrzewki grać skoczne oberki i nucić przyśpiewki. Namawiał również tajemniczą postać do tańca. Figura była niewzruszona. Nie poruszyła się nawet. Zdenerwowany mężczyzna zaczął ją wyzywać od głupich. Niespodziewanie tajemnicza postać zeszła z cokołu i przemówiła do zaskoczonego grajka tymi słowami: Masz odwagę przed świętym Tadeuszem sprośne przyśpiewki śpiewać, pobożnych nie znasz. Zamiast po całych nocach pić i poniewierać się po oberżach powinieneś siedzieć w domu z rodziną. Ja ci dam za to nauczkę, którą do końca życia zapamiętasz. Kiedy Walenty podniósł głowę ujrzał wysoką postać z ogromną maczugą, która mierzyła wprost w jego plecy. Przestraszony wiejski muzyk uciekł w stronę pobliskich zabudowań. Nawet żonie wstydził się przyznać, co go spotkało przed miejscową kapliczką. Następnego dnia o świcie znów przybiegł do figury. Odetchnął z ulgą, tajemnicza postać stała na swoim miejscu. Wiejski grajek -Walenty, niestrudzony smakosz żydowskiej gorzałki postanowił zmienić swoje dotychczasowe życie i stać się lepszym mężem i ojcem. Przed powrotem do domu jeszcze raz spojrzał na świętego Judę Tadeusza i wydawało mu się, że przez chwilę widział uśmiech na jego twarzy. W następnym roku wiosną Walenty odnowił kapliczkę, naprawił dach i umieścił na nim nowy krzyżyk. Posprzątał również teren wokół niej. Od tej pory modlił się przed kamienną figurą i nazywał ją świętym Judą Tadeuszem oraz innym zwracał uwagę, gdy niewłaściwie o niej mówili.

Obecnie okoliczni mieszkańcy również troszczą się o kapliczkę w Lechanicach. Figura jest zadbana, kilka lat temu była odnawiana. Nie zapominajmy o świętym Judzie Tadeuszu. Módlmy się za jego pośrednictwem do Boga oraz miejmy odwagę, ufność i pokorę, aby zwracać się do niego w trudnych i beznadziejnych sprawach.

Podziel się z innymi