Grażyna Wachnik

Kapliczka w Nowej Wsi

Kapliczka w Nowej Wsi

Kapliczka Matki Boskiej Łaskawej

W miejscowości Nowa Wieś w gminie Warka znajduje się niezwykła kapliczka. Położona jest w parku dworskim utworzonym w I połowie XIX wieku. Obecnie pozostały po nim tylko resztki drzewostanu. Figura Matki Boskiej Łaskawej stoi w niewielkiej odległości od drogi Nowa Wieś – Miedzechów. Jest niewidoczna dla podróżnych. Nieopodal kapliczki stoi się zabytkowy dwór z XIX wieku wzniesiony przez rodzinę Borowskich oraz znajduje się głęboki wąwóz.

Kapliczka w Nowej Wsi z daleka wygląda jak kominek. Gdy dokładnie się przyjrzymy stwierdzimy, że przypomina arkadę czyli dwie podpory połączone łukiem. Po obu jej stronach znajdują się piękne kolumienki z głowicami w stylu jońskim, zakończone elementami dekoracyjnymi w postaci szyszek, które w sztuce chrześcijańskiej symbolizują życie i nieśmiertelność. Figura Matki Boskiej stoi na kamiennym niskim cokole. Maryja z nowowiejskiej kapliczki ubrana jest w jasną powłóczystą, suknię i niebieską szatę. Ma jasne włosy i twarz młodej, pięknej dziewczyny. Na szyi Matki Boskiej wisi miniaturowy różaniec. Figura stoi na niewielkim postumencie z wyciągniętymi przed siebie rękami. Wokół kapliczki rosną wysokie drzewa oraz kwiaty.

Figurę zakupił właściciel majątku w Nowej Wsi – hrabia Tadeusz Daszewski. Podczas I wojny światowej wieś i jego dwór znalazły się na linii frontu niemiecko-rosyjskiego. Nad majątkiem w Nowej Wsi przelatywało całe mnóstwo pocisków. Ludzie uciekli ze swoich domów. Pracownicy folwarczni i właściciele majątku schronili się w starych piwnicach pod dworem. Zdenerwowany dziedzic nie mógł spokojnie wysiedzieć w prowizorycznym schronie, ponieważ w każdej chwili mógł pójść z dymem cały jego majątek oraz dom. Roztrzęsiony biegał między piwnicami. W momencie największego nasilenia ognia artyleryjskiego położył się w głębokim wąwozie, który przebiegał przez park i ślubował Maryi, że jeżeli ich ocali, postawi w parku kapliczkę. Hrabia Daszewski dzieciństwo i młodość spędził w Warszawie, dlatego zakupił figurę Matki Bożej Łaskawej – patronki stolicy. Postawił ją pod niezwykłą brzozą na pamiątkę ocalenia domu w w 1915 roku. W bramkę w pobliżu dworu wmurował fragmenty starych rzeźb z piaskowca, pochodzące z romantycznego pawilonu wzniesionego przez jego poprzedników –rodzinę Gąsiorowskich i stworzył kapliczkę.

Dziedzic Daszewski i jego ukochana żona Helena bardzo lubili słuchać starych opowieści. Jedna z kobiet zatrudnionych w pałacu opowiedziała im legendę o starej brzozie, która wyrosła na mogile młodej kasztelanki. Jej treść bardzo wzruszyła słuchaczy.  Za panowania króla Jana Kazimierza w pałacu w Nowej Wsi mieszkał wraz z rodziną bardzo zamożny, nie cieszący się dobrą opinią kasztelan. Jego piękna, jasnowłosa córka zakochała się w młodym rycerzu, który służył w jednej z pancernych chorągwi. Właściciel Nowej Wsi nie posiadał syna, więc postanowił mieć jak najszybciej wnuka, który w przyszłości mógłby odziedziczyć imię i bogactwa rodu. Znany z surowości dziedzic postanowił wydać swoją siedemnastoletnią córkę Elżbietę, nazywaną przez wszystkich Halszką, za swojego przyjaciela – zamożnego wojewodę. Kasztelanka nie chciała wyjść za starca i błagała ojca, aby pozwolił jej zostać żoną młodego rycerza. Bezwzględny magnat nie słuchał nieszczęśliwej dziewczyny. Rozpoczęły się przygotowania do ślubu. W dniu, w którym miało odbyć się wesele Halszki z zamożnym wojewodą, młoda kasztelanka zniknęła. W jej komnacie pozostała tylko piękna, ślubna suknia. Od sąsiadów, którzy przyjechali na ślub Halszki kasztelan dowiedział się, że ktoś widział jego córkę pod lasem z ukochanym rycerzem. Rozgniewany ojciec rozkazał służbie sprowadzić ją żywą lub martwą. Za porwanie kasztelańskiej córki była tylko jedna kara – śmierć.

Narzeczony Halszki zginął z rąk sług na oczach ukochanej na polanie nad brzegiem strumienia. Poddani kasztelana powrócili z zemdloną dziewczyną. Bezwzględny ojciec rozkazał Halszkę ocucić i wbrew jej woli ubrać w weselny strój. Jednak na chwilę pozostawiono ją samą w komnacie. Nieszczęśliwa panna młoda chwyciła za sztylet i ugodziła się w samo serce, nie chciała żyć u boku człowieka, którego nie darzyła uczuciem. Halszka skonała w parku w pobliżu kasztelańskiego dworu w Nowej Wsi i tam ją pochowano. Podobno na jej grobie wyrosła piękna brzoza, która przypominała młodą kasztelankę.

Jak wynika z relacji okolicznych mieszkańców i wspomnień dziedzica Daszewskiego na początku XIX wieku w parku w Nowej Wsi miało miejsce niezwykłe zdarzenie. W pobliżu kapliczki z figurą Matki Boskiej Łaskawej rosła stara brzoza o bardzo szerokim, spróchniałym pniu. Wszystkie nowo wyrastające z niezwykłego drzewa gałęzie zakręcały się w równe pętlę. Było ich na brzozie kilkadziesiąt. Wszyscy, którzy odwiedzali rodzinę Daszewskich dziwili się, ponieważ nigdzie nie widzieli, żeby gałęzie drzewa miały kulisty kształt. Doświadczony profesor biologii Edmund Jankowski z SGGW-u był również zafascynowany nowowiejska brzozą. Pobrał od niej zrazy i nasiona i postanowił wyhodować podobne. Na próżno jednak. Ich gałęzie nie układały się pętle.

W 1933 r. Nową Wieś nawiedziła straszna wichura. Podczas burzy złamał się najgrubszy konar długowiecznej brzozy i tak szczęśliwie spadł na figurę Matki Boskiej, że zakręcona w pętlę gałąź objęła posążek i nie zniszczyła figury. Z aptekarską dokładnością środek pętli okrążył statuę nie niszcząc wyciągniętych dłoni Matki Boskiej. Mieszkańcy wsi uznali to za cud.
Kapliczka w Nowej Wsi z figurą Matki Boskiej Łaskawej stoi do dziś i zachwyca przechodniów swoim pięknem. Jej wyciągnięte dłonie przypominają odwiedzającym park w Nowej Wsi, że Maryja nie skąpi łask i pragnie każdego przygarniać do serca oraz chronić przed złem.