Gabriela Kalinowska-Czakon

Kapliczka Cztery Pory Roku

Kapliczka w Orzeszu-Jaśkowicach

Gabriela Kalinowska-Czakon

Województwo śląskie, powiat mikołowski, gmina Orzesze, dzielnica Jaśkowice, ul. Bieni.

Jaśkowice jest jedną z dziesięciu dzielnic Orzesza. W aktach książąt raciborskich zaznaczono Jaśkowice na początku XVI w. Następna informacja o wiosce pochodzi z XVIII wieku, z czasów kolonizacji Śląska. Właściciel kapliczki scenerię zmienia cztery razy w roku w zależności od pory, a ostatnio odnoszę wrażenie, że jeszcze częściej w zależności od świąt czy świąt branżowych.

Właściciel jest doktorem kulturoznawstwa i historii sztuki. Kapliczka została poświęcona na Barbórkę , 3 grudnia 2004 roku przez ówczesnego proboszcza parafii, księdza Lipę. Kapliczkę pomagali budować miejscowi górnicy, stąd data poświęcenia. Historia jej powstania jest niezwykła. Właściciel, starszy pani, obiecał swojej matce, że postawi skromną kapliczkę na znak szczęśliwego powrotu mamy do Jaśkowic, czyli w strony, gdzie spędziła swoją młodość.

I tak się stało. Podczas swoim skuterowych eskapad, nigdy nie zdarzyło mi się natrafić na podobny obiekt. Niewątpliwie zasługuje on na wyróżnienie. Wystrój wnętrza kapliczki jest perfekcyjny, eksponaty dużej wartości kulturowej. Przedstawia eksponaty sztuki ludowej i tradycji życia na wsi oraz obrazy świętych. Ekspozycją stałą w kapliczce jest Chrystus Frasobliwy. Górale nazywają go Smętek. I choć do gór mamy mały kawałek to i tu zawitał, wyrzeźbiony przez samego właściciela kapliczki ówże Smętek. Rzeźba zrobiona jest z dużego kawałka pnia potężnej lipy, powalonej przez burzę na podwórku właściciela, pamiętnego 19 listopada 2003 roku, kiedy to pozrywało ludziom dachy, powyrywało drzewa nie  tylko w Jaśkowicach ale i najbliższej okolicy. Na ścianach kaplicy wiszą krzyże i obrazy, którymi właściciel został obdarowany przez sąsiadów z ul. Bieni.

Właściciel, niezwykle hojnie obdarzony przez muzy, napisał też piękny wiersz o tej kapliczce.

Ku chwale Pana

wspólnym wysiłkiem ludzi

osiadła wśród drzew kapliczka,

która uśmiech budzi.

Na poczesnym miejscu

Smętek zadumany siedzi

i wszelkie przemijanie

w cztery pory roku śledzi.

Tylko ten kur na dachu

niepomny na wsze dzieje,

ześniedział blaszany nieborak

bo wiatr mu w skrzydła wieje.

A i ty miły przechodniu,

gdy cię los skieruje w te strony,

przystań u progu kapliczki

i bądź, jak ten Smętek ,

na chwilę zamyślony!

Na szczycie dachu widnieje kogut. Kiedyś na dachu kościoła jaśkowickiego był bardzo podobny, służył za wiatromierz ale „nadgryzł” go ząb czas, wiatr obalił i po remoncie kościoła nie zamontowano już jego następcy. Zatem ten na kaplicy , nawiązuje jego kościelnego poprzednika. Zdjęć będzie kilka, bo nie sposób jednym, przedstawić niezwykle walory tej jedynej i niepowtarzalnej kapliczki…