Adam Tomczyk

Krzyże w Gręboszowie

Krzyże w Gręboszowie

Cmentarne krzyże

Gręboszów (Cmentarz).

Spod kościoła jedziemy na cmentarz. Nie po to, by uprawiać jakąś funeralną turystykę, ale zobaczyć dwa krzyże wykute w pińczowskim kamieniu. Stoją jak słupy wjazdowej bramy po bokach głównej alei cmentarza. Są wysokie pewnie na pięć metrów. Świecą białością wapienia w promieniach słońca. Stoimy urzeczeni. Po pierwszych wrażeniach obchodzimy je wkoło. Myślałem, że po krzyżu w ogrojcu w Gręboszowie nie spotkam nic godniejszego uwagi. Myliłem się. Ta wieś swoimi zabytkami zaskakuje. Henryk robi zdjęcia, ja również. Już groby na cmentarzu nie przygnębiają mnie. Jestem zachwycony tymi dwoma krzyżami.

Ich czworoboczne kolumny wspierają się na solidnej podstawie. Ściany kolumn przyozdobione są reliefami przedstawiającymi postacie świętych. Na prawej kolumnie fundowanej w roku 1760 wyryty jest wizerunek świętej Tekli. Na bocznej płaszczyźnie są wyobrażenia patronów fundatorów; święty Wojciech i święta Ewa. Głowica tej kolumny przepysznie barokowa, na niej grupa ukrzyżowania. Jezus na krzyżu zakończonym w belce poziomej trójlistnie, a na szczycie belki pionowej kartelusz z literami JNRI. Jezus, Matka Boża i święty Jan Ewangelista są tak ludowi, że mam wrażenie, że to wczesny gotyk. Na drugiej kolumnie, fundowanej 23 czerwca 1759 roku, kapitel już skromniejszy, choć rzezany płaskorzeźbieniem. Na nim krzyż typu maltańskiego z równie ludowym wizerunkiem Chrystusa. Na ścianach kolumny są umieszczone liczne płaskorzeźby: świętego Pawła z księgą w dłoni i z mieczem, powyżej święty Juda Tadeusz. Widnieje także wizerunek świętego Józefa z dzieciątkiem, Matki Bożej w koronie stojącej na księżycu, z boku święty Piotr z kluczami i nad nim święty Jan Ewangelista.

Nie znam się na sztuce, żeby ją klasyfikować, przypisywać do nurtów i konwencji. Kieruję się jedynie swoim wyobrażeniem, nieusystematyzowaną wiedzą pasjonata. Patrzę na te dwie kolumny i mieszają mi się style. Widzę w nich barok, ludowość, trochę renesansu w kwiatkach na reliefach i cudowną prostotę gotyku. Może to tylko moje odczucia? Rzadko można spotkać taki zabytek po tej stronie Wisły. Trzeba ją przekroczyć, tam w świętokrzyskim z pewnością twórcy częściej korzystali z kamienia. W drewnie już dawno zgniłyby te rzeźby, zmurszały reliefy, deszcz i wiatr zatarłby napisy. Nie dotrwałyby drewniane krzyże do naszych czasów. Te trwają. Jeszcze dziś wywołują wzruszenie, zachwycają pięknem i przeczytać mogę:

A.D. 1760 D. 20 Jul. SERCE Y JĘZYK MOY NIECH CIĘ PANIE ZAWSZE SŁAWI A RĘKA Y OPIEKA TWOJA NIECH NAS BŁOGOSŁAWI

A na drugiej kolumnie wyryto słowa:

NA CZEŚĆ Y NA CHWAŁĘ PANA BOGA WYSTAWILI TĘ FIGURE WOJCIECH S.P. Y EWA DUBIELOWIE